Park Stołeczny, Misza "JK" Korab-Kaku, 12.06.2013 r. o 15:16
Inna perspektywa WC

W sprawie Wandejskiego Czerwca należałoby zacząć od genezy czyli de facto od unii Mandragoratu Wandystanu z Księstwem Sarmacji. W moim przekonaniu jej warunki były wybitnie lekkomyślne i nieprzemyślane. Złe dla Sarmatów i Wandejczyków. Stwarzały one z KS poligon zaczepnych walk pomiędzy stronami umowy. Prowadziły do działań destrukcyjnych po obu stronach, to zaś nieuchronnie zbliżało nas do tragedii, co gorsza - odbijając się na stosunkach międzyludzkich. Stosunki te w roku 2007 były najgorsze w historii. To co się działo w późniejszym okresie na szczeblu władz tylko to odzwierciedlało.

Taką sytuację w dużej mierze spowodowała nieroztropność władz Księstwa, w tym defekty Monarchii (kolekcjonerstwo tytułów/poddanych). Zrzeszano coraz większą liczbę Państw, nie myśląc o tym, że papierki w postaci przepisów można sobie wsadzić w coś, jeśli społeczeństwa będą podchodzić obojętnie do integracji, współpracy oraz nie będą wiązać ich wspólne interesy, marzenia czy cele.

Dla pozyskania Mandragoratu Wandystanu stworzono Konstytucję potworka umożliwiającą przede wszystkim wzajemne weta. Logiczne było, że strony będą z takich uprawnień korzystać. Wandejski Czerwiec moim zdaniem zaczął się już wtedy.

Po jednej i drugiej stronie z czasem pojawiły się osoby niechętne takiemu porządkowi rzeczy. Niechęć i nienawiść po obu stronach narastała sukcesywnie, a granie sobie na nerwach nie było niczym niezwykłym. Apogeum nastało w czerwcu 2007 roku.

[Pozwolę sobie pominąć same wydarzenia czerwca, na ten temat pojawiło się wiele publikacji, a prawda jak zwykle leży gdzieś po środku.]

Faktem pozostaje, że to strona Sarmacka użyła argumentów siłowych, gdyż takimi dysponowała i to na niej w większości spoczywał ciężar naprawy tego zła. Nawet przekonanie o słuszności działań pod kątem tego, iż taka sytuacja musiała prędzej czy później nastąpić, nie jest rozgrzeszeniem wszelkich win.

W tej sprawie pragnę powiedzieć, że moim zdaniem KS wyciągnęło wnioski. Naprawa wzajemnych relacji stała się jednym z priorytetów Polityki Zagranicznej Księstwa Sarmacji na przełomie lat 2007/2008. Stosunki międzyludzkie ulegały powolnej ale naturalnej poprawie. Wiele rządów prowadziło politykę Pro-Wandejską. Rząd Księstwa Sarmacji już w roku 2008 przeprosił oficjalnie za Wandejski Czerwiec. Całym ukoronowaniem poprawy tych stosunków był wybór Wandejczyka - Michała Feliksa na Księcia, przy aktywnym poparciu m.in. osób zaangażowanych po drugiej stronie barykady w roku 2007.

To zaś było jaskółką, że udało się osiągnąć to co w latach 2006-2007 było niemożliwe, czyli poprawne stosunki międzyludzkie i zaufanie, czego przykładem jak mi się wydaje było oddanie losu KS w ręce Wandejczyka.
Styl Michała Feliksa wnosił w życie KS wiele spokoju i rozwagi. Jego opanowanie moim zdaniem powinny być dla wielu osób wzorem. Wydaje mi się również, że zaufanie Sarmatów zostało przynajmniej w części odwzajemnione.

Od czasu Wandejskiego Czerwca mijały lata, a Konstytucja Księstwa Sarmacji zmieniała się oddając coraz większą władzę Obywatelom (pomijam sprawy systemowe;) ). Niemniej umowa zawarta już przez Piotra II Grzegorza podpisana została w zupełnie innych warunkach. Konstytucja obowiązująca w roku 2007 większość władzy dawała Księciu i Mandragorowi. Dziś mamy konstytucję gdzie władza w większości spoczywa na obywatelach czyli na nas.
Sarmaci dojrzeli, czego dowodem jest brak wiary w nieomylność najwyższych władz i mam nadzieję coraz bardziej świadome głosowanie w referendach, czego dowodem były wydarzenia ostatnich miesięcy.

Odnosząc się zaś do projektu uchwały złożonego w Sejmie. Kiedyś już przeprosiłem za Wandejski Czerwiec i mogę to zrobić po raz n-ty. Niemniej nigdy nie powinno się zapomnieć o przyczynach, nigdy również nie zapominać o nastrojach obu stron.

Takie wydarzenia w przyszłości nie powinny się powtórzyć. Było ich w naszej historii wiele i z każdym z nich związane są różne ofiary. Nauczmy się wyciągać wnioski.
Dotacje
0,00 lt
Nikt jeszcze nie zasponsorował tego artykułu.
Serduszka
2 982,00 lt
Ten artykuł lubią: Mikołaj Torped, John Rasmusen, Jack von Horn, Krzysztof St. M. Kwazi, Henryk Leszczyński, Kedar via Margończyk.
Komentarze
Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Uważam, że redukowanie Wandejskiego Czerwca do konfliktu KS-MW jest błędem. Wystarczy spojrzeć, ilu niewandejskich Sarmatów opowiedziało się przeciwko puczowi. wielu z nich w konsekwencji opuściło (na krócej czy dłużej) terytorium Sarmacji.

Chociażby to dowodzi, że niesłusznie tow. Korab-Kaku mówi tu o zjawisku, w którym prawo i papierki wyprzedziły społeczeństwo - absolutnie się z tym nie zgadzam. Sceptycy i obojętni byli po obu stronach, ale w równym stopniu po obu stronach były osoby które de fafcto były silnie zaangażowane w działalność. Dużo sarmatów się nieco zwandeizowało, cześc wandejczyków się zsarmatyzowało. Tak więc teza o obojętnym społeczeństwie jest błędna.
Permalink
Misza "JK" Korab-Kaku
Przede wszystkim zgodnie z tytułem spojrzałem na Wandejski Czerwiec z innej strony. Nic tu nie redukowałem/negowałem a raczej rozszerzyłem zarzuty . Poddałem krytyce konstrukcje prawną samej Unii, która prowadziła do konfliktu.

Nie zajmowałem się też w swoim wywodzie samymi zdarzeniami Czerwcowymi, a raczej okolicznościami które m.zd. do nich doprowadziły oraz tym co było po nich.

Co do meritum:

I oczywiście, tak - było wiele Sarmatów którzy popierali Wandyjczyków, było też wiele Wandyjczyków wspierających rozłam, było też wielu ludzi zniesmaczonych tym konfliktem, było też wiele osób których to nie interesowało.
Odpowiedz Permalink
Krzysztof St. M. Kwazi
Mnie z perspektywy czasu wydaje się, że nawet w warunkach wyjątkowo niefortunnej konstrukcji Unii KS-MW wydarzenia czerwca 2007 nie były nie do uniknięcia.
Gdyby ówczesny Książę Sarmacji i ówczesny Mandragor Jutrzenki mieli łagodniejsze charaktery, to wśród obywateli byłoby mniej negatywnych emocji i mniej powodów do radykalnych działań.

Ja sam na pewno nie chciałem, żeby sprawy zaszły tak daleko i skończyły się tak wielkim niesmakiem i kacem moralnym. Miałem przecież wtedy swoje własne plany polityczne, w których na pewno nie było mowy o zasilaniu szeregów fanatycznych zwolenników monarchii i Księcia.

Ale tłumaczyłem już nie raz dlaczego, mimo niechęci wobec Bazylian i monarchii, ostatecznie stanąłem tam, gdzie stało zomo. Nie wiem, czy - mając wówczas taką wiedzę jaką miałem - mogłem postąpić inaczej.

Wszystkich niesłusznie skrzywdzonych przepraszam.
Odpowiedz Permalink
Kedar via Margończyk
Kwazi tutaj muszę się z Tobą zgodzić z tym przepraszaniem niesłusznie skrzywdzonych. Tylko jest małe ale wśród wtedy wydalonych takich osób nie ma.
Permalink
Ignacy Urban de Ruth
Jedna wielka żenada. Ja pierdziele.
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.