Inwazja #2 Ucieczka

Santiago cały czas próbował dodzwonić się do swojego przyjaciela Piotra Pawła I. Telefon jednak cały czas odmawiał posłuszeństwa.
-Dalej, dalej...- mruczał.
W końcu usłyszał piknięcie mówiące że ktoś odebrał.
-Piotr... Tak, tu Santiago. Co u ciebie?- zbladł.- W Grodzisku też? Próbujesz się wydostać? Aha dobrze. Do zobaczenia- powiedział i odłożył słuchawkę. Po chwili namysłu podniósł ją jeszcze raz i wybrał numer swojego prywatnego pilota.
-Halo? Pan Arnold? Proszę przygotować mój samolot. Cel? Angemont- po raz drugi odłożył słuchawkę i zaczął się pakować.

W tym czasie Joahim próbował wymyślić jakiś plan ucieczki z Grodziska. Januszek zaś patrzył przez lekko przysłonięte rolety.
-I jak? Masz coś?- zapytał.
Joahim pokręcił głową i wrzucił kolejną kartkę do kosza.
-Może po prostu pojechać autem?- zaproponował Januszek.
Joahim pomyślał przez chwilę.
-Możemy spróbować- powiedział.- Ale dokąd uciekniemy?
Januszek wzruszył ramionami.
-Najpierw ucieczka, potem miejsce.
Joahim poszedł do swojego pokoju i zaczął się pakować, co po chwili zrobił również Januszek.

7Quo9Tbu.jpg
Prywatny samolot Santiago Vilarte von Hippogrif
W tym czasie Santiago leciał do Angemontu.
-Ciekawe co się dzieje z Piotrem- pomyślał.
Gdyby mógł, to by do niego zadzwonił, jednak w samolocie nie było to możliwe. Jedyne co mógł robić to rozmyślać i słuchać radia.
Nadajemy tzzz... shhhh... Witajcie tzzz...
-Nawet radio się psuje- pomyślał. O już miał wołać kogoś, gdy nagle radio się naprawiło.
Witajcie ziemianie. Mówi do was Sghdfbtf Rhdbdvcg, przywódca planety Riodino. Nasza planeta została zniszczona, zaś wasza jest idealna do życia. Ponieważ jednak wiemy, iż pokojowo nam nie odstąpicie miejsca, to musimy walczyć. Mamy dla was ofertę: każdy, kto przejdzie na naszą stronę, będzie miał miejsce na Ziemi. Kto jednak będzie walczył, zostanie zniszczony lub wysiedlony na Riodino.
Przerażony Santiago wyłączył radio. Nie mógł tego słuchać.

Joahim i Januszek wsiedli do auta.
-Jedź- powiedział Januszek wrzucając wszystkie plecaki na tylne siedzenia.
Joahim odpalił auto i ruszył. Po chwili obaj usłyszeli jakiś szum. Gdy zajrzeli do tyłu, z przerażeniem dostrzegli, że obcy ich gonią! Joahim przyspieszył.
-Oj- jęknął Januszek.
-Co?- zapytał Joahim.
-Oni pędzą szybciej niż auto.
Joahim zerknął w lusterko i z przerażeniem dostrzegł że to prawda. Nagle kogoś dostrzegł przed autem. Wychamował robiąc duży drift. Tylne drzwi otworzyły się i wpadł przez nie Piotr Paweł I.
-Mogę?- zapytał i nie czekając na odpowiedź zamknął drzwi.
Joahim spojrzał przed siebie. Obcy na tych swoich skuterach pędzili prosto na nich! Spojrzał, wcianął pedał gazu i... przeleciał między skuterami. W lusterku dostrzegł jeszcze, że obcy patrzą na nich, ale już nie gonią.
-Dobra robota- powiedział Januszek.
Po kilku minutach wyjechali z miasta.
-Punkt pierwszy zaliczony- powiedział Joahim.- To gdzie jedziemy?

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ
Dotacje
1 500,00 lt
Dotychczasowi donatorzy: Andronik.
Serduszka
3 161,00 lt
Ten artykuł lubią: Santiago Vilarte von Hippogriff, Andronik, Alfred Fabian von Tehen-Dżek, Laurẽt Gedeon I, Taddeo von Hippogriff-Piccolomini, Julian Fer at Atera.
Komentarze
Santiago Vilarte von Hippogriff
Szanuję ten mój samolot, ale problem jest taki że w Angemoncie nie ma lotniska, zasadniczo. Może wylądujemy na rzece, jak jeden kapitan. Tym niemniej, czekam na kolejne odcinki ;)
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
No ale przypominając z pierwszej części, mamy 2020 :)
Odpowiedz Permalink
Joahim von Ribertrop von Sarm
Ale lądowanie na rzece to nie głupi pomysł...
Odpowiedz Permalink

Musisz się zalogować, by móc dodawać komentarze.