Karolina Aleksandra
Komentarze
OK, dziękuję za wyjaśnienie :)
Czyli JO Kanclerz nie uważa, że to sprawa polityczna i że Teutoni się uwzięli na Księcia?
Mnie dalej zastanawia, co jest politycznego w zaraportowaniu, że Książę dzieli się wynikami wyborów. Zadaję to pytanie od kilku miesięcy i wciąż nikt mi nie potrafi odpowiedzieć na nie...
Serdeczne gratulacje za walkę do końca! :)
Notatka odredakcyjna: dodano na koniec dwie wypowiedzi KH
I to co jeszcze mnie martwi: publicznie padają różne deklaracje, a właściwie już usłyszałam o kilku przypadkach, w których deklaracje publiczne nie pokrywają się z tymi prywatnymi, z różnych powodów. Chyba jednak wolałabym, żeby niektóre rzeczy można było przedyskutować publicznie, zamiast kryć się z nimi po privach. Wiadomo, że plotki mogą urosnąć do monstrualnych rozmiarów. Lepiej byłoby wszystko wyjaśnić ;)
@chojnas Ależ JKW Michał Feliks i JKW Tomasz Ivo Hugo wyjaśnili temat – i im za to podziękowałam. Jeśli WKW dopatruje się w tym nadużyć – przepraszam. Natomiast nie ukrywam, że trochę mnie martwi atmosfera kampanii. W sensie, wiadomo, nigdy nie będzie łagodnie. Natomiast dochodzą mnie słuchy, że np. odradza się popieranie jednego z kandydatów z uwagi na jego v-narodowość, albo odradza się popieranie drugiego kandydata z uwagi na to, kto go popiera. W sensie: mam wrażenie, że w kuluarach odchodzi mocno negatywna kampania, o której nikt nie wspomina na głos, a która ma ogromną szansę spolaryzować naród.

Ale może się mylę?
@Hugo @defloriusz Rozumiem, dziękuję Wam za wyjaśnienia. No nic, ciekawie się zapowiada ta rywalizacja dwóch Teutończyków :)
No ale w sumie to JKW Michał Feliks nie jest diukiem Felimi-Liderskim. W sensie, popiera kandydaturę diuka i pewnie dość za nią lobbuje, ale diuk Felimi-Liderski jednak nie miał nic wspólnego ze sprawą JKW Filipa Gryfa.
@defloriusz Dziękuję za sprawną odpowiedź, ale jest… strasznie dyplomatyczna :) W sensie, po prostu mam wrażenie, że jeśli Książęta-Seniorzy – osoby o wybitnej reputacji, które naprawdę wiele poświęciły czasu na działanie na naszym poletku – podkreślają konieczność wyboru monarchy zdolnego łączyć ponad politycznymi podziałami, stanowiącego niekwestionowany autorytet, pozbawionego negatywnego elektoratu, doświadczonego i energicznego – to sugeruje, że kontrkandydaci nie mają tych przymiotów.

Rozumiem specyfikę kampanii wyborczej i tego, że generalnie nie ma być łagodnie, ale po prostu to zwróciło moją uwagę. Nie było to zaproszeniem do negatywnej kampanii, a do rozjaśnienia przesłania stojącego za tym stwierdzeniem.
Ja akurat myślę, że im więcej osób tworzących content dla Księstwa, tym lepiej. Szkoda tylko, że deklaracja – chociaż mglista – stworzenia czegoś pojawia się tylko w kontekście elekcji konkretnej osoby na stanowisko Księcia. Ale biczem motywacji do pisania za darmo i do portfolio dla wirtualnego państwa nie da rady wymusić, to jestem w stanie zrozumieć. Na szczęście obaj główni kandydaci mają tyle szczęścia, że mają za sobą zaplecze techniczne (JKW Andrzej Fryderyk jest programistą, a diuk Felimi-Liderski ma networking). Więc nie trzeba opierać wyboru na tym, że jeden kandydat oferuje system, a drugi nie ;)
Cytuję:
A nie da sie tego zrobic inaczej, niz czyniac monarcha osoby szanowanej powszechnie i pozbawionej negatywnego elektoratu.

Negatywny elektorat Krzysztofa Hansa jest oczywisty. Ale jaki negatywny elektorat ma JKW Andrzej Fryderyk, który ostatnio wygrał w sondzie na najbardziej obdarzanego zaufaniem funkcjonariusza publicznego?
Proponuję zabawę w bingo. Za każdym razem, gdy w wolnej elekcji podczas prezentowania programu kandydata lub debaty pojawi się słowo "przepad", pijemy trunek alkoholowy. Dowolnego wyboru.
@Ramael Właśnie na komputerze to jest czytelniejsze. Też otworzyłam najpierw na urządzeniu mobilnym i trochę przedzierałam się przez las znaków, ale na komputerze to wygląda dużo lepiej.

A abstrahując od technikaliów: powodzenia! Super, że pierwsze deklaracje i programy już wychodzą na jaw :)
@Nthiefs To proszę to zanegować w Trybunale Koronnym. Czyż nie od tego jest?
@leszcz W sumie to mam jakiś Cydr Cydrowski (kto wymyśla te nazwy?), to nie jest zły pomysł…
Znaczy ja mówiłam o sytuacjach związanych z ujawnianiem wyników wyborów, a nie wyrzucaniem części obywateli z KS. To raczej inna półka.
Strasznie nudny ten rozmówca Gazety Teutońskiej.
Wasza Królewska Wysokość (proszę mi wybaczyć, jeśli użyłam błędnego tytułu, nie do końca wiem, jak teraz wygląda protokół tytularny), ależ to jak najbardziej prawda. Myślę, że nawet więcej niż „kilku Sarmatów” przeżywało ogromne emocje podczas swojej bytności w mikronacjach. Niech kamieniem rzuci pierwszy ten, kto nie zawalił żadnej klasówki czy rzeczy w pracy z powodu przegranych (lub wygranych) wyborów.

Ja artykuł odebrałam nieco inaczej – że nie trzeba potępiać Księcia na wieki. I myślę, tak jak przed chwilą zasugerowałam na forum KD, że za jakieś pół roku czy rok już niewiele osób będzie przeżywało tę sytuację tak żywo jak dzisiaj. Wszyscy pamiętamy podobne przypadki, ale to raczej wspomina się po latach z rozbawieniem albo co najwyżej lekkim zirytowaniem.
Mega trafione!
I jeszcze kilka innych podobnych przypadków by się znalazło. Przepis o braku agitacji KKW został wprowadzony nie bez przyczyny, a po pewnym incydencie, gdy członek KKW wprawdzie nie ujawniał wyników wyborów, ale kierował do określonych osób agitację, wiedząc z dużym prawdopodobieństwem, jak zagłosują.

Także, nie pierwsza to i pewnie nie ostatnia taka sprawa. To w takich sprawach kryje się też atrakcyjność mikronacji jako miejsca budzącego emocje.

Bardzo mądry artykuł, swoją drogą.
Lata mijają, a w TIHu praca wciąż wre. Gratulacje!
@Albert

Na jak bardzo wysokim poziomie prokrastynacji jestem, gdy po przeczytaniu tego komentarza przekopałam się przez archiwa Kiełbasy Czarnoleskiej – dusząc się ze śmiechu od wszystkich sucharków i dowcipów – tylko po to, aby znaleźć to?
Cytuję:
Alberta Liderskiego dopadła realioza. Musiał na 2 godziny odejść od komputera, by zjeść obiad, wyrzucić śmieci i pójść do sklepu po chleb.
Ja na Gdańsku Oliwie miałam kraksę samochodową w tym roku. Ktoś to powinien zbadać!
@Nthiefs Nie ma jak uprzejmość. Smutne to.